Rodzinne legowisko

.
.

Pomysł na wnętrze mieszkania w Warszawie – poradnia architektoniczna
Powierzchnia: 
80 m2
Lokalizacja: Wola, Warszawa, 2018
Projekt: Daria Cichoń, Maria Rauch

„Dotychczas mieszkaliśmy w 80m2 mieszkaniu pod Warszawą. Wszystko byłoby ok, ale mieszkanie miało tylko dwie sypialnie i bardzo doskwierały nam dojazdy do szkoły dzieci. Spontanicznie postanowiliśmy wrócić do Warszawy i przenieść się bliżej szkoły. Nie kupujemy większego mieszkania, w nowym będziemy mieli nawet jeszcze mniej miejsca do przechowywania, ale…. ratuje nas duży ogródek, wysokie sufity oraz najważniejsza rzecz – dom na wsi, który jest naszą największą miłością. Ale tam przeprowadzimy sie za jakieś 10 lat. I to będzie już na zawsze.
Większy metraż jest dla nas zbędny, nie mamy też czasu na dbanie o wielkie apartamenty. 🙂 Naszym celem jest stworzenie przytulnej, miejskiej przestrzeni, w którym każdy członek rodziny będzie miał wydzielony swój kącik. Będzie otaczał się podstawową ilością rzeczy, zamiast gromadzić zbyt wiele przedmiotów. Miasto to życie pełne wrażeń, spotkań, tu żyje się w biegu, zadaniowo. Dlatego żeby naładować baterie chcemy każdą wolną chwilę celebrować poza nim. Zapraszamy Was do stworzenia naszego nowego świata.”

80 metrów, dwójka dorosłych, czwórka dzieciaków i bullterierka w pakiecie. Brzmi ciasno? Nie dla nas! Dobrze wiemy, że odpowiednio zaplanowana przestrzeń jest w stanie zaspokoić potrzeby jej mieszkańców nie jest ściśle związana z metrażem.

To nie miał być typowy projekt. Usługa została zrealizowana w ramach podarni architektonicznej, którą stworzyliśmy po to, aby pomagać wnosić małe zmiany we wenętrzach. Dlaczego? Bo czasami całościowy projekt wcale nie jest odpowiedzią na potrzeby klienta. Więcej na temat samej poradni można przeczytac tutaj.

Klienci mieli już pomysł na wnętrze. Są fotografami. I pewne rzeczy, takie jak operowanie fakturami, światłem czy kolorami, przychodzą im z łatwością. Wiedzieli też, że na pewno chcą wykorzystać wysokość mieszkania i utworzyć antresole. Ale nie wszystko było dla nich jasne. Niektóre pomysły potrzebowały potwierdzenia, jeszcze inne – propozycji rozwiązania. I tutaj wkroczyliśmy my. Podobnie jak w przypadku całościowego projektu, przeprowadzenie terapii mieszkania rozpoczęliśmy od szczegółowej ankiety. Mogłoby się wydawać, że po trzydziestostronicowej prezentacji, którą przesłała nam Klientka (co absolutnie powaliło nas na kolana – w pozytywnym znaczeniu), wszystko będzie jasne, ale potrzebowaliśmy jeszcze kilku konkretów. Bo nawet tak nieduże przeróbki wymagają od nas holistycznego spojrzenia na domowników i ich potrzeby. Nasza dociekliwość i tym razem okazała się strzałem w dziesiatkę. Bo otrzymaliśmy między innymi link do Instagrama, który pozwolił nam zajrzeć za kulisy życia codziennego Klientów. Zdjęcia absolutnie nas urzekły – i nie chodziło wcale o to, że były wykonane przez profesjonalistów. Odsłaniały rodzinę w pełnej krasie, która lubi kotłować się razem na jednej kanapie, przytulać, czuć bliskość, spędzać wspólnie czas.
Stało się dla nas jasne, że poza przestrzeniami dla siebie, w mieszkaniu trzeba było także przewidzieć miejsce dla wszystkich. I nie chodziło tylko o stół w jadalni czy kanapę, która zmieści sześć osób, a o przytulny, leniwy kącik, który będzie można wypełnić po brzegi materacami, poduchami, kocami i przyjemnymi fakturami. Zaproponowaliśmy więc utworzenie antresoli nad kuchnią. Miejsca do polegiwania, przytulania się, oglądania wspólnie filmów i patrzenia na wszystko z dystansu. Ale była to tylko jedna z wielu zmian.

Kiedy wszyscy wracamy do domu, to jest taki harmider, że w tym wąskim, parówkowym holu może być ciasno. Każdy coś niesie, ma czapkę, szalik w zimie, grubą kurtkę, buty w błocie, plecaki, pies się kręci …. W naszym starym domu właśnie brakowalo miejsca na czapki, kurtki wisiały za wysoko, więc dzieci nie odkladaly ich nigdy na miejsce, rzucały na klatkę psa, która stała w takiej właśnie wnęce. No i te buty, można się było o nie pozabijać.

Poszerzenie przestrzeni wejściowej okazało się kolejnym istotnym aspektem. Udało się tego dokonać dzięki rezygnacji z garderoby i zmniejszeniu jednego z pokojów dzieci. Co więcej, na fragmencie długiego, wcześniej nieatrakcyjnego korytarza pojawił się także tunel, czyli obniżenie wynikające z zapanowanej powyżej antresoli. Przewidzieliśmy łazienkę dla dzieciaków ze wspólnym wejściem, a także uwolniliśmy ją od pralki i suszarki, które ostatecznie wylądowały w korytarzu.

Cel został osiągnięty – i choć wydawałoby się to na początku niemożliwe, na osiemdziesięciu metrach znalazł się kąt dla każdego domownika z osobna. Oraz dla wszystkich razem. Nawet dla psa!

Naszym głównym problemem był natłok myśli i pomysłów przy jednoczesnym braku fachowych narzędzi do ich zrealizowania. Potrzeba syntezy, doradzenia i otwarcia umysłu były niezbędne do pójścia dalej. Największą korzyścią wyniesioną z poradni architektonicznej było dla nas usystematyzowanie koncepcji, uzyskanie poczucia bezpieczeństwa, wyznaczenie głównych kierunków i spójna wizja całości pomysłu na wnętrze. Poza tym była to bardzo miła i rzeczowa współpraca. Najbardziej pomocne okazały się dla nas rysunki. No i bezcenne zaangażowanie. 

zdjęcia: Przemek Chudkiewicz